poniedziałek, 23 listopada 2009


*szamotu szamotu*
Zostałam pojmana, zniewolona i zmuszona do napisania.
Hm, no co to się działo do tej pory.
Wiele śląskich miast jest nawiedzanych przez WIG-tingi, które czasem przedłużają się aż do rana. W czasie zajęć edukacyjnych WIG kontynuuje swe cosplayowe projekty (co może zostawmy w tajemnicy, mimo iż to i tak wycieka przy każdym najmniejszym wspomnieniu o cosplayu), rozpoczyna szerzenie Yhey{s} owej nauki (*muzyczka rodem z kiepskiej reklamy* już niedługo w internecie) oraz działa na tle wizualno-mózgo-urojeniowym pokazując swoje niezbyt normalne produkcje rysunkowe dzieła na widok publiczny (TU KLIKNIJ). W wolnych chwilach łapiemy pokemony lub urządzamy turnieje ataków anim(e)owanych. Czasem odprawiamy też słynne konkursidło *muzyczka rodem z 'jaka to melodia'* 'jakie to animeee~' , ponieważ niektóre cosplaye są świetne jeśli chodzi o pomysłowość 'jak zrobić jak najbardziej niepodobną postać do zamierzonej'.
W naszym kręgu grasują wszelakie formy życia. Ostatnio zauważyliśmy razem z Yheyową ferajną, iż Soumy (co rzeczywiście może kojarzyć się z jej prawdziwą formą, choć wmawia sobie, że to kłamstwo, prawie tak jak szanowny dziadziunio Gackcio twierdzi, że ma 469 lat) robiąc sześć wdechów na minutę udowadnia są ukrytą Zombiakowatość. Ale nie napiszę więcej, ponieważ opary z żelatyny bulionowej (bo jak wszyscy wiemy żelatyną z bulionem płótna gruntuje się najlepiej) szkodzą nieodwracalnie. Teraz tylko dwa litry śnieżki. I pamiętajcie - tylko nie chrapcie.
Mam nadzieje, że wszyscy czują się usatysfakcjonowani. Niestety więcej już nie wymyśle ^o^
Merlinie, Merlinie dajże mu ten ekskalibur!

niedziela, 1 listopada 2009

kya


Drodzy bracia i siostry.Wierni wyznawcy Wielkiego Imperium Ganima. Minęło już tyle czasu od ostatniego wpisu iż mogły Was ogarnąć wątpliwości co do naszego istnienia na tym świecie.Spokojnie najmilsi ,drużyna W.I.G powróciła z bagażem doświadczeń życiowych w blogowe strony.Zacznijmy więc właściwą część pierwszą tej opowieści dziwnej treści.

Dawno,dawno temu *od 2 tygodnie* trzech założycieli największej,najcudowniejszej i najbardziej utalentowanej istniejącej partii udało że do zacnego miasta zawnego Sosnowcem *nazwa pochodząca zapewne od rosnących tam sosen,które z biegiem czasu ewoluowały w sygnalizację świetlną* w celu zawitania na konwencie-Porytkonie. Oczywiście nie była to błaha podróż mająca na celu tylko spędzenie wolnego czasu poza domem.Jak zapewne wiadomo propagande należy szerzyć cały czas.Towrzysze za prawdę powiadam wa,szerzyłyśmy wszystko co WIG-owskie. Posunęliśmy się nawet o krok dalej: można było zobaczyć nas w baśniowych strojach rodem z anime Paradise Kiss. Oczywiście wszystko szyte ze specjalnych wykrojów,których nikt ,poza nami nie zdobędzie. Amen. Poznaliśmy wielu interesujących ludzi będących dla nas źródłem inspiracji. Skłoniło nas to do inicjatywy nowej typowej dla WIG akcji ,a mianowicie Wigting-ów. Są to rodzy wyznawcy tajne spotkania organizowane przez Zarząd. Mamy już za sobą pierwszy wigting ,a w planach następne. Relacji wierni nasi poddani oczekujcie soon.