poniedziałek, 14 września 2009

Więc


Więc witam wszystkich gorąco w ten jakże przecudowny wrześniowy wieczór.Śpiewamy dziś stooo lat Miyaviemu i niech mu się wszystko w szczęściu powodzi ^^. No a teraz odniesienie do tego tu obok przedstawionego.Otóż... To ja znaczy się Nyap , ale to nie ma większego znaczenia zważywszy że twarz i tak jest zasłonięta.Liczy się raczej to co mam na sobie.A jest to nic innego jak pierwsza część mego cospa, a konkretniej Arashiego z Paradise kiss.Brzmi śmiesznie, czyż nie?Spokojnie,na pikaczukoniebędę wraz z mą żoną Miwako oraz z kochankiem Georgem. Widać że zdrowość umysłu została w moim przypadku poważnie nadszarpnięta w ciągu minionych dwóch tygodni o czym świadczy bezsens tej wypowiedzi.Jednakże,jak można nie zwariować jeśli ma się lekcje z wojownikiem ninja , który niewiadomo kiedy pojawia się za twoimi plecami. Dodam jeszcze że dziś czaszka przypominała mi sokowirówke ,parasol sałate,a czajnik-czołg. I omal nie doszło dziś do demoralizacji niewinnej istoty,nowoprzybyłej w progi naszego wariatkowa. Hahahahaaaaa. Więc wracając do głównego celu tej noty powtórze się po raz 1000 ale naprawde nie chce nosić obroży na szyji. Ale mus to mus. Pojutrze opuszczamy śląski padół kierując się down the street aż do Kazimierza dolnego Integracja towarzysze, integracja !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz